| ZIMNO :( |
[Dec. 17th, 2009|10:12 pm] |
Boże, co za okropnie parszywie zimna pogoda. I wszystko stoi w centrum i kisi się we własnym sosie, zamiast dowozić człowieka do celu. Poza tym, mam zdecydowanie zbyt cienkie buty na mróz, a zapomniałam o kupieniu czegoś cieplejszego, bo było do tej pory cały czas okej. A dziś mi palce u nóg prawie odpadły. Na serio zmarzły – tak, że jak weszłam i zaczęły się odmrażać, to zaczęły też boleć. W każdym razie ble :(
Poza tym, obiad czwartkowy był jak zwykle przyjemny, ale za krótki, bo musiałam wyjść szybko. Ale i tak udało mi się zmieścić rozmowę z Arian tej treści: Arian: Jak tam fik dla mnie? Ja: Dobrze. Ma 22,000 słów na ten moment. Arian: Dopiero tyle? Ja: *łypie morderczo usiłując zgromić Arian wzrokiem, co żeby padła trupem, albo coś* Arian: *nie pada trupem, bo jest mało spostrzegawcza i złośliwa z natury* ( a tu o jeden akapit więcej mini-pojękiwania, w którym jest nawet stosunkowo mało jęków )[Zabiera się do nauki] P.S. A na sieci wykwitł zwiastun do Iron Mana 2. Tyle Roberta Downey Juniora naraz ostatnio. Świat mnie chyba rozpieszcza po swojemu jednak ;) |
|
|
| random mpreg day |
[Dec. 17th, 2009|03:00 pm] |
Ja: *siadam do czytania opowiadania na zajęcia z literatury afro-amerykańskiej*
Poważna Antologia: Otwiera się posłusznie na „Bloodchild” Olivii Butler
Opowiadanie: *zawiera popularny zestaw elementów gatunku do którego należy: obca rasa, ubezwłasnowolnienie ludzkości, symbiotyczne relacje z obcymi...mpreg... jakieś narkotyki, bla, bla,... mpreg, ...bla, bla, rezerwat, MPREG!..!.!*
Ja: *staje i stoi; dużo mruga, wpatruje się w mprega*
Opowiadanie: *toczy się dalej*
Poważna antologia: „Butler challenges our contemporary ideas of race and gender (…) in ways not many Afro-American writers have done before”
Opowiadanie: *challenguje jak może*
Ja: *stara się jak może wyłączyć automatyczne oczekiwanie wewnętrzne, które mówi wyraźnie, że jak jest mpreg, to na końcu będą wszyscy żyli długo i szczęśliwie*
Opowiadanie: *nie kończy się tym, że wszyscy żyją długo i szczęśliwie*
Ja: *jest jakoś dziwnie rozczarowana* --------------------- Następne zajęcia będą pewnie ciekawe. I ciężkie w obsłudze, bo sobie odgryzę chyba język usiłując się nie podzielić wiedzą „z tematu” ^_^
[btw, jest tak zimno, że mi się obiadów czwartkowych odechciewa] |
|
|
| kolejny przypadkowy spam - znudziło mi się własne emo i dlatego tak was zalewam abstrakcjami. Sorry |
[Dec. 10th, 2009|04:28 pm] |
Czy wy też tak macie czasem, że napisze się wam bardzo dużo słów czegoś, co was bawi setnie, a potem patrzycie na to i wychodzi wam, że to zupełnie nie pasuje do reszty i należaloby to pewnie wyciąć? Tyle, że wy to kochacie miłoscią rodzicielską i myśl ta was boli?
Innymi słowy - napisałam dużo za dużo słów o biednym strażniku imieniem Herbert.
Dowód rzeczowy poniżej. Ponieważ jednak może wpadnę na jakiś cudowny sposób zatrzymania tego w tekście, to Ariany sa proszone o branie tego pod uwagę (czytaj: to może stać się kiedyś fragmentem twojego fika).
( dowód ) A na marginesie: Spamalot jest piękną rzeczą ;) |
|
|
| grrr |
[Dec. 9th, 2009|06:40 pm] |
Chcę z powrotem moje powiadomienia! :(
[i może z milion w totka. Bez totka też być może]
ETA: A ponieważ LJ Warszawski się jakoś na czwartek nie zadeklarował, to umówiłam się jutro na 17 na oglądanie filmu z koleżanką. Bo i tak nie mam gdzie tego zmieścić, a muszę jakoś utrzymywać kontakty ze znajomymi nie-Ljowymi, bo to się wszystko za łatwo rozłazi, kiedy każdy ma inne rodzaje zajęć i pracy, o godzinach nie wspominając i nie spotyka się już "naturalnie" na zajęciach. |
|
|
| z cyklu "od czapy te twoje posty, kobieto" - plakat o gender |
[Dec. 8th, 2009|07:57 pm] |
Nie wiem, czemu, ale najbardziej rozczulają mnie te kawałki z dziadkami ^_^ A jakby ktoś chciał linka do 32-stronicowej kolorowanki feministycznej (bardzo abstrakcyjnej) to ja służę. Bo co będę takie skarby dla siebie zatrzymywać ;)
ETA: Nic nikomu nie ujmując - Boże, ludzie, macie niewiarygodną alergię na słowa typu gender/feminizm. To ani nie gryzie, ani bomb nie podkłada, ani w ogóle specjalnie groźne nie jest. Nie trzeba stawać na rzęsach, by udowodnić, że mnie to bynajmniej takie wymysły nie dotyczą... [bo ja sobie wrzuciłam obrazek od tak ^_^]
ETA 2: Nadal nie dostaję żadnych powiadomień. Zgłupieć można. |
|
|
| Hmmm.... [opór materii] |
[Dec. 5th, 2009|03:41 pm] |
Ja: siadam pisać Fik: otwiera się Ja: czytam na czym skończyłam Fik: jest radosny z maleńkimi wstawkami angstu i paroma onirycznymi wizjami Ja: zaczyna pisać o tym, jak wszystkim jest zabawnie i radośnie Fik: jest ogólnie radosny Ja: skupia się na tym, by pisane zdania tryskały humorem, a sceny komizmem sytuacyjnym Fik: jest bardziej radosny niż nie Ja: zdwaja wysiłki w celu pisania o jasnej stronie życia Fik: taki mieszany sie robi Ja: *tra, la, la, la, słonko świeci* Fik: nabawia się bohaterów, którzy złapali chyba jakieś emo Ja: 0.o? Que pasa? *ze zdziwienia nagłym emo przestaje pisać* Fik: porasta emo jak mchem Ja: ............. Fik: EMO! EMO! EMO! Ja: ..... Fik: EMO!!!!!!!!!!!!!!!!!!! Ja: Co tobie u diabła? Twilightów się zachciewa? Fik: EDWARD! Ja: ....... Fik: ED....! Ja: *pośpiesznie zamyka Worda w panice* Fik: *się zamyka w przenośni i dosłownie* Ja: *zerka oskarżycielsko na flistę, ich grupowe wyłażenie na Edwardy* (i może trochę na Arian, za to, że musiałam dla niej odkopywać fika, w którym Jack Harkness był maltretowaną ofiarą przemocy domowej...Bo nie zdziwiłabym się, gdyby mi to psychikę skrzywiło. Wy sobie nawet nie wyobrażacie ile tego w przyrodzie jest i jak trudno znaleźć ten właściwy)
----------------.........................------------
W innym temacie: Czy macie jakieś takie słynne standardy, które owszem, niby są dobre, zdecydowanie są popularne, ale wy byście się nie obrazili, gdyby nikt już ich w radiu nigdy nie puścił? Ja mam tak z "Imagine" Lenona. Po prostu nie mogę. A co u was w temacie? |
|
|
| dobre wieści razy dwa |
[Dec. 2nd, 2009|09:58 pm] |
Wiecie co?
Zawsze, gdy dochodzę do wniosku, że już mi się nie chce studiować i może wcale nie jestem aż tak akademicko-lubna jak mi się czasami wydaje, siadam do jakiegoś eseju (w tym przypadku mini-esej) z interesującej mnie dziedziny i to zaczyna samo jakoś płynąć i jest fajnie, tak kursywą i pogrubione. Bo ja jednak uwielbiam się wgryzać. Nie wiem, jak to pogodzić ze wszystkimi innymi rzeczami, których bynajmniej nie uwielbiam, ale trochę mi ulżyło, bo myślałam, że mi całkowicie przeszło przez te około-magisterkowe wyskoki. Nie jest to może jakoś strasznie zrozumiałe dla postronnych (?) lub istotne, ale jakoś mi na serio ulżyło.
( nieistotne szczegóły plus abstrakcyjny zwiastun )--------------------------------------------------------
A w innym temacie, tak dla ewentualnych zainteresowanych: W sieci pojawiła się właśnie napisana przez donnieDonnie kontynuacja „W słowach kłamców, w głupców snach” i mogę wam obiecać, że na jej końcu nikt nie wiesza się na klamce ;) Fik nazywa się „Obudź mnie zanim skłamiesz” i znajduje się tutaj: http://www.fanfiction.net/s/5552528/1/
(Jeśli się spodoba, to nie omieszkajcie autorki o tym poinformować, a nie jak co niektórzy (wcale na nikogo z warszawskiego LJa nie zerkam) czekajcie z ewentualnym komentarzem sto lat aż spotkacie autorkę na żywo ^_~) |
|
|
| Skończyło się, ludzie, skończyło [wierzyć jej się nie chce] |
[Dec. 1st, 2009|08:44 pm] |
Zdałam i żyję, dziękuje za trzymanie kciuków, bo musiały chyba zadziałać ;) Wprawdzie czekanei było okropne, ale samo zdawanie cąłkiem przyjemne, a wynik jak się patrzy (5).
I teraz bym fruwała w błogostanie, ale niestety trzeba przeczytać jak się ma gender do koncepcji narodu, spłodzić w temacie response paper i przygotować zajęcia na jutro. Niestety to nie piątek ;)
[wraca do czytania + zastanawiania się, czy zamówić pizzę, czy nie]
ETA: Pisanie na temat tego, czy gwałty podczas ludobójstwa w Ruandzie, to jest już akt wymierzony przeciwko narodowi, czy nie (to znaczy na pewno jest, bo gwałcili z rozkazu i tylko kobiety Tutsi), to nie jest jednak ten radosny klimat euforii po-obronnej, o który mi chodziło...
(ale pizzę zamówiłam...)
ETA 2: Zgadnijcie kto napisał response paper wczoraj wieczorem, po czym ucieszył się, że go napisał na czas (termin był do północy) i poszedł spać radośnie, NIE WYSŁAWSZY paperu przed pójściem spać? Czasami sama siebie rozczulam ;) |
|
|
| ... |
[Nov. 30th, 2009|11:05 pm] |
Boże, jaka ta moja magisterka nudna.
I jaka pełna dziwnych błędów ;) [bo można by się jednak zdecydować, czy chce się pisać straight-forward czy straightforward, bo wprawdzie oba można, ale raczej nie jednocześnie ^_~)
//a jak ktoś nie ma co robić jutro tak między 15 a Bóg Wie Którą, to może kciuki potrzymać/// |
|
|
| navigation |
| [ |
viewing |
| |
most recent entries |
] |
| [ |
go |
| |
earlier |
] |
| |
|
|